Niepełnosprawni w UE i w Polsce

Niepełnosprawni w UE i w PolsceNiepełnosprawność jest zawsze osobistą tragedią, ale można z nią sobie poradzić. Warunkiem jest jednak uzyskanie odpowiedniego wsparcia. Między Polską a krajami zachodnimi pojawia się na tym polu olbrzymia przepaść. Mimo że wszyscy mamy takie same prawa, to w przypadku osób niepełnosprawnych są one często ograniczane przez bezmyślność, złośliwość albo zwyczajną głupotę.

Niepełnosprawni w UE i w Polsce

Niepełnosprawność jest zawsze osobistą tragedią, ale można z nią sobie poradzić. Warunkiem jest jednak uzyskanie odpowiedniego wsparcia. Między Polską a krajami zachodnimi pojawia się na tym polu olbrzymia przepaść. Mimo że wszyscy mamy takie same prawa, to w przypadku osób niepełnosprawnych są one często ograniczane przez bezmyślność, złośliwość albo zwyczajną głupotę.

Prawa i obowiązki

Osoby niepełnosprawne mają te same obowiązki, co ludzie pełnosprawni. Tego samego wymaga też od nich codzienne życie, ale nie zawsze mogą oni realizować swoje role społeczne czy zawodowe. Mają utrudniony dostęp do edukacji, kultury czy pracy zawodowej, co wynika albo z anachronicznych przepisów, które w krajach zachodnich udało się już w większości wyeliminować, albo z bezmyślności choćby architektów, którzy z jakiegoś powodu lubują się we wstawianiu w każdym projekcie pojedynczych stopni - to utarty przykład z polskiego podwórka, którego jednak mimo wielu lat kampanii na rzecz osób niepełnosprawnych nadal nie udało się zmienić.

W krajach "starej" UE powszechne jest przekonanie, że osób niepełnosprawnych nie należy izolować poprzez tworzenie specjalnych klas integracyjnych w szkołach, zamkniętych ośrodków leczenia czy zakładów pracy chronionej, tymczasem w Polsce to właśnie taka forma "pomocy" jest promowana, mimo że tylko przyspiesza wypadanie z ról społecznych, utrudnia integrację i w dodatku jest wyjątkowo kosztowna. Zamiast likwidować istniejące bariery, tworzymy kolejne.

Polskie warunki nie sprzyjają niepełnosprawnym. Już sami nauczyciele, oceniani bezwzględnie według wyników uzyskiwanych przez uczniów, bronią się rękami i nogami przed przyjęciem do klasy osoby niepełnosprawnej, bo to mogłoby pogorszyć wyniki albo wymagać od nich większego nakładu pracy, a na to żaden Polak się nie zgodzi. W UE obraz ten wygląda nieco inaczej, bo i system oceniania nauczycieli jest zdrowszy, a prawo nie jest tworzone wyłącznie na potrzeby tej grupy społecznej, która strajkuje najgłośniej. Niepełnosprawni starają się edukować społeczeństwo, ale nauka zawsze w Polsce była ceniona niżej od pieniactwa, więc efektów ich pracy nadal nie widać. Zmienia się odrobinę świadomość społeczna - trochę swobodniej czujemy się w towarzystwie osób niepełnosprawnych, choć nadal dość powszechne jest uznawanie ich za "dziwaków". To zaściankowość, która bardzo przeszkadza osobom niepełnosprawnym w normalnym funkcjonowaniu, często znacznie bardziej niż sama choroba.

Niepełnosprawni szukają pracy

Osoby niepełnosprawne to ludzie, którzy z różnych powodów nie mogą często podjąć pracy w normalnym wymiarze godzin czy nawet w wyuczonym zawodzie. Równie często są to jednak osoby o bardzo dużym doświadczeniu, olbrzymiej wiedzy i kompetencjach, jakich inni mogą im tylko pozazdrościć. W Polsce jednak dominującym sposobem poszukiwania zatrudnienia jest częste sprawdzanie ogłoszeń w Urzędzie Pracy, który mimo szumnych zapowiedzi nadal nie jest rozliczany z wyników. UP więc na siłę promują samozatrudnienie, które pozwala nieco zmniejszyć liczbę zarejestrowanych i zrzuca winę za bezrobocie na samych poszukujących. Jest to na tyle absurdalne, że trudno to nawet opisać. Gdzieś w tym systemie jest jednak poważna luka, bo z jakiegoś powodu to, czego nie potrafią zrobić urzędy pracy, doskonale robią prywatne firmy consultingowe, które zajmują się promocją zatrudniania niepełnosprawnych i stanowią dla tych osób lepszą wersję urzędu pracy.

Wsparciem są też organizacje pozarządowe, które docierają bezpośrednio do pracodawców i realizują misję pomocy niepełnosprawnym. Bardzo często jednak problemem jest nastawienie pracodawców. Niemcy czy Brytyjczycy łapią się za głowę, że to nadal możliwe w XXI wieku, ale polscy pracodawcy boją się zatrudniać osoby niepełnosprawne. Trzeba więc wynegocjować z pracodawcami przeszkolenie niepełnosprawnego z gwarancją zatrudnienia choćby na krótki okres. To nie jest proste, bo polskie przedsiębiorstwa działają według starej ekonomii, która każe im istnieć dla zysku, z zupełnym pominięciem idei roli społecznej i społecznej odpowiedzialności biznesu. Dla wielu niepełnosprawnych jedynymi potencjalnymi pracodawcami są spółdzielnie, bo w nich zyski przedsiębiorstwa zwykle są bardzo niewielkie, ale za to etyka wysoka - tam pracownicy pracują najlżej i mogą liczyć na porozumienie z pracodawcą. To cecha spółdzielni i w starej UE i w Polsce. Niestety, zaborczy kapitalizm tępi przejawy etyki, bo to nie przynosi krociowych zysków.

Problemy z obu stron

Faktem jest, że i niepełnosprawni z zachodu i Polski nieco inaczej postrzegają swoje położenie. U nas wciąż jest pewna grupa osób, która uważa, że niepełnosprawność daje dodatkowe uprawnienia, a obowiązkiem państwa jest wypłata zasiłku. Na zachodzie niepełnosprawność nie ma dawać uprawnień, tylko ma po prostu nie być przeszkodą w normalnym życiu. Niepełnosprawni w Polsce wciąż w pewnej części odmawiają szkoleń, bo nie jest to forma pomocy, jakiej oczekują, tymczasem już na poziomie europejskim istnieją dyrektywy, które wyraźnie mówią, że osobie niepełnosprawnej należy przede wszystkim umożliwić ponowną integrację ze społeczeństwem - zafundować nowy kurs, dzięki któremu znalezienie pracy będzie łatwiejsze, a niekoniecznie dawać do ręki pieniądze. Ważne jest tu również współdziałanie ze strony przedsiębiorców, którzy muszą w tym procesie wziąć czynny udział, przystosować stanowiska pracy do potrzeb osób niepełnosprawnych i wyrazić zainteresowanie ich zatrudnieniem.

Deklaracja Madrycka

Bardzo ważnym dokumentem, który niestety nadal nie jest u nas właściwie zaakcentowany, a tym bardziej nie znalazł odpowiednich implikacji prawnych, jest Deklaracja Madrycka. Dokument ten, uchwalony w 2002 roku, przedstawia bardzo krótko nową wizje niepełnosprawności i stanowi credo osób niepełnosprawnych.

Przede wszystkim działania mające wpływ na sytuacje niepełnosprawnych, powinny być konsultowane z organizacjami, które ich reprezentują. Wypowiadający się w polskim sejmie posłowie, którzy przed wyborami nagle stają się wszyscy rzecznikami niepełnosprawnych to kpina z tej zasady. Niepełnosprawni mogą mówić sami za siebie i nie potrzebują adwokatów.

Ważnym punktem Deklaracji jest zwrócenie uwagi na fakt, że do tej pory niepełnosprawność była traktowana jako dziwactwo, które koniecznie trzeba naprostować. Cały nacisk położony był na rehabilitacje i dopasowanie niepełnosprawnego do otoczenia, zamiast na dopasowanie otoczenia do niepełnosprawnego. Osób niepełnosprawnych jest wiele, choroby można leczyć, ale niepełnosprawność to nie jest czyjaś wina - to tragedia, której litość w żaden sposób nie umniejsza - tu trzeba dać szansę!

Idiotyczne bariery komunikacyjne, urbanistyczne czy architektoniczne to powód, dla którego wielu niepełnosprawnych, mimo szczerych chęci, fizycznie nie ma możliwości reintegracji. Bez likwidacji barier, które niczemu nie służą, nie można osiągnąć zamierzonego celu. Jest kilka miast, w których eksperymentalnie zniesiono nawet podział na ulice i chodniki, bo tak jest prościej. Jednak o tych miejscach niewiele słychać, bo tu nie chodzi o pieniądze, tylko o ludzi - to mało nośny temat.

W Deklaracji madryckiej podkreślono wyraźnie, że niepełnosprawni to obywatele, a więc osoby mające określone prawa i obowiązki w stosunku do państwa. Należy więc oczekiwać, że państwo będzie dbało o to, aby niepełnosprawnym umożliwić realizację tych obowiązków. Jak z tym jest w Polsce - wszyscy wiemy: jesteśmy na początku bardzo długiej drogi.

Autor: www.partnerfirm.pl.